Blog
Prosto z bloga pp.mediologia.pl
Piotr Piętak
Piotr Piętak pisarz i publicysta
41 obserwujących 1557 notek 2662208 odsłon
Piotr Piętak, 20 stycznia 2017 r.

Zarzynanie Wałęsy i prawda historyczna

1927 12 0 A A A

Kilka słów wstępu. Strajki sierpniowe w roku 1980 i powstanie „Solidarności” było niezwykłym faktem historycznym, żadne wydarzenie z historii Europy XIX i XX wieku nie da się z nim porównać. To była realizacja mitu robotniczej rewolucji, który stał się rzeczywistością. I wtedy świat zamarł w przerażeniu –groźba interwencji radzieckiej – i zachwycie; robotnicy pokazywali swoje prawdziwe oblicze, rozbijali butelki wódki wnoszone na teren strajkujących zakładów, byli spokojni i tak pewni swej racji, że udzielała się ona wszystkim, nawet zagranicznym dziennikarzom. Jeżeli Polska wniosła coś do historii światowej to właśnie te 16 niezwykłych miesięcy, które zmieniły skórę świata. O to dziedzictwo nie tylko narodowe, także światowe powinniśmy dbać, powinniśmy je kultywować. Niszczymy je. Niszczymy Wałęsę mszcząc się na jego karierze. Zapominamy, że gdyby nie on to Tymiński wygrałby wybory. Wałęsa jest kozłem ofiarnym naszych niepowodzeń. Nienawidzimy go tak mocno jak nienawidzimy nasze porażki i klęski. Mordujemy „Solidarność”. Mordujemy Wałęsę w imię naszych autentycznych i wydumanych nieszczęść. Zapominamy czym były strajki, na czym polegał ich fenomen.

 Co doprowadziło do wybuchu strajku generalnego na Wybrzeżu, jakie były przyczyny  utworzenia Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego (to właśnie ten typ organizacji doprowadził do zwycięstwa strajkujących) i kto naprawdę postulował utworzenie niezależnych od władzy związków zawodowych.

Strajk generalny robotników z wybrzeża był przede wszystkim kontynuacją strajków grudniowych z 1970 roku. Można powiedzieć, ze ruch sierpniowy był odpowiedzią na tamten Grudzień i na rozwiązania grudniowe. Robotnicy Wybrzeża, robotnicy Szczecina, Gdańska, Gdyni pamiętali swoje błędy z Grudnia 1970 r. Wiedzieli, że nie wolno im wychodzić na ulice. Manifestować czy nawet atakować komitety partyjne. Wiedzieli, że cały strajk musi rozegrać się wewnątrz zakładu. Ktokolwieg żył w tamtych latach i miał kontakt z mieszkańcami Wybrzeża wie doskonale, że jednym z najważniejszych tematów rozmów z nimi była tragedia grudniowa. Pamięć ofiar poniesionych w 1970 r. była niezmiernie żywa, a poza tym i to z punktu widzenia zrozumienia historii Solidarności jest najważniejsze, ludzie , którzy zdecydowali się na strajk w Sierpniu 1980 r., byli tymi samymi , którzy podjeli strajk w 1970 r. Wałęsa była zaangażowany w strajk w grudniu 1970 r i mówił w sierpniu, że ciąży na nim krew jego ofiar. Wądołowski – jeden z przywódców strajku w Szczecinie – wspominał, że wychodził z bramy oblężonej stoczni i szedł w kierunku posterunków wojskowych z podniesionymi rekami, nie wiedząc czy będą do niego strzelać czy nie. Przysiągł sobie wtedy, ze nigdy więcej nie można dopuścić do takiej masakry, jaka się zdarzyła.

Lato roku 80-tego było nawiązaniem do wydarzeń roku 70-tego, było ich drugą falą. Druga fala społecznego ruchu zawsze jest silniejsza, ponieważ zawiera w sobie nie tylko reakcje na wydarzenia aktualne, lecz także reminiscencje i – co najważniejsze – uraz wyniesiony z wydarzeń dawniejszych. Robotnicy Wybrzeża wiedzieli, że dali się wpuścić Gierkowi w maliny ; to ich własnie cała Polska oglądała na ekranach telewizorów rozmawiających z Gierkiem przez wiele godzin. I to ich okrzyk „pomożemy” był hasłem gierkowskiej epoki. To ten okrzyk legitymizował partie komunistyczną, ta samą partie na której rozkaz wymordowano ich kolegów i koleżanki.

A zatem do pamięci o krwi, do świadomości błędu taktycznego jakim było wyjście ze stoczni i narażenie się na konfrontacje z milicją i wojskiem, doszło także ogromne poczucie winy, że – brzmi to brutalnie – sprzedali się za obietnice lepszego życia, reprezentatom tej samej władzy, która miała krew na rękach ich współtowarzyszy pracy. Krew jest posiewem historycznym – jak dowodzi tego historia- bodaj najżyźniejszym, ale ta krew w świadomości robotników Wybrzeża została przez nich samych zdradzona.[1]. To ta wybuchowa mieszanka tłumionej  przez poczucie winy pamięci o zamordowanch kolegach była decydującym czynnikiem rozpoczęcia strajku w 1980 roku. I to dlatego właśnie Wałęsa został przywódcą tego ruchu. Tego faktu historycy IPN nie biorą niestety pod uwagę.


W tym miejscu warto przypomnieć fakt, który nie jest wogle brany pod uwage przez współczesnych badaczy : w czasie strajku w 1970 r. robotnicy ze Szczecina także domagali się powołania międzyzakładowej organizacji i pamięć o tym doświadczeniu intelektualno-organizacyjnym wśród nich na pewno przetrwała. Dowodem na to jest błyskawiczne (w ciągu 24 godzin) utworzenie MKS-u w Szczecinie w sierpniu 1980 r,[2]  Główny postulat  strajkujących robotników czyli powołanie niezależnych od władzy związków zawodowych wypływało więc z doświadczeń grudnia 1970 r.  i nie miało nic wspólnego z postulatami KOR-u, także działacze WZZ Wybrzeże o tym postulacie – do sierpnia 1980 r. - nic nie pisali. Zarówno działacze KOR jak i WZZ propagowali zakładanie  na terenie zakładów t.z.w Komisji Robotniczych biorąc za przykład strategie Hiszpańskiej Partii Komunistycznej, która tego typu organizacje robotników lansowała w Hiszpani w latach 60-tych XX wieku, kiedy to reżym Franco pod wpływem działaczy Opus Deii  zaczął się liberalizować. 18 sierpnia KSS KOR i redakcja „Robotnika” ogłasza wspólny apel w którym głównym postulatem jest namawianie robotników o negocjonowanie z władzą „wprowadzenia stałego dodatku drożyźnianego”. [3].

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Zmiana ustroju, ta jest na prawdę ostatnia
  • Pardon - publicznie? Pan zwariował? Kryje się pan pod jakimś absurdalnym pseudonimem jak...
  • "Sprawiedliwość społeczna jest celem, który nam przyświeca" jest sformułowaniem wręcz...

Tagi

Tematy w dziale Polityka