Redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki domaga się od premiera Tuska wyjaśnień na temat zdjęć opublikowanych najpierw w tygodniku „WSieci”, a dzisiaj w piśmie, którym kieruje on sam. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki powinien – przed napisaniem  artykułu o zdjęciach Tuska i Putnia – pomyśleć chwilę o doświadczeniach premiera rządu polskiego,  którego prowokowano na wiele różnych sposobów  smoleńską katastrofą. Czy – podaje znany wszystkim zainteresowanym, przykład – premier Tusk powinien reagować na artykuł red. Gmyza o trotylu, który ponoć wysadził w powietrze Tupolewa?

  A może powinien zareagować na wystąpienie – dawnego i dzisiejszego - kolegi redakcyjnego Lisickiego, redaktora Wildsteina, który w dzień ogłoszenia artykułu Gmyza wzywał do obalenia przemocą rządu  premiera Tuska? Jedyną odpowiednią reakcją premiera powinno być aresztowanie redaktora Wildsteina. Byłbym – na miejscu red. Lisickiego – trochę ostrożniejszy w formułowaniu rad pod adresem aktualnego premiera. Tygodnik „Do rzeczy” publikuje zdjęcia Tuska i Putina wykonane w dniu katastrofy smoleńskiej, a redaktor naczelny tego pisma  pisze:

 Tusk wstydzi się swojego zachowania i nie ma odwagi, by po prostu wyjaśnić, co się stało. Wstydzi się tego uśmiechu, tej nieostrożności. Nie chcę osądzać, czy była to krótka chwila rozprężenia, wyładowanie napięcia, ujście nerwów czy coś innego. Prawdę powiedziawszy, podejrzewam, że to pierwsze. A raczej podejrzewałbym tak, gdyby nie późniejsze zachowanie premiera i jego doradców. Próba przemilczenia, niechęć do odpowiedzi, unikanie tłumaczeń. Zamiast zachować się tak, jak należało – opublikować wszystkie zdjęcia zrobione w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. i opowiedzieć uczciwie o tym, w jakich okolicznościach pojawił się na jego twarzy śmiech i o czym rozmawiał wtedy z Putinem – Tusk się przestraszył.”.

 Moje pytanie brzmi następująco: dlaczego na każdą próbę prowokacji ze strony czasopism, których redaktorzy wzywali do obalenia rządu przemocą, premier Tusk ma natychmiast stawać na baczność i zabierać głos? Dlaczego ma się zachowywać jak dzieciak polityczny, który daje się schwytać w sidła założone przez ludzi, którzy nawet jeżeli maja rację gdy krytykują rząd to w sprawie smoleńskiej zachowują się jak klasyczni prowokatorzy, jak trolle, którzy pamiętają tylko winy jednej strony? Ponieważ jednak z tekstu red. Lisickiego bije absolutnie słuszne przekonanie, że jego rację są niepodważalne, odpowiem za premiera Tuska dlaczego wygląda on na tych zdjęciach tak jak wygląda.


 "Nie pamiętam, byłem bardzo zdenerwowany. Nie pamiętam tego momentu zarejestrowanego na kliszy przez fotografa. Czy się uśmiechałem? Albo inaczej – bo taka jest sugestia redaktora Lisickiego i taki jest wydźwięk publikacji tych zdjęć – czy się śmiałem, że wśród 96 trupów ofiary znalazł się prezydent L. Kaczyński? Jeżeli tak myślą ludzie oglądający te zdjęcia, to znaczy, że jestem Szatanem. Wcielonym Złem”.


 I taka konkluzję mają wyciągnąć z oglądania zdjęć czytelnicy „WSieci”, „Do rzeczy” czy „GP”. 

Piotr Piętak