Upubliczniona kontrowersja w której jednej strony występuje ksiądz Rydzyki z drugiej zaś red. Sakiewicz, może posłużyć nie do zaostrzania obiektywnego konfliktu pomiędzy TV Trwam a rodzącą się TY Republiką, lecz do refleksji nad mediami w dobie Internetu. W sieci mamy do czynienia z nadmiarem informacji - za dużo opinii, spostrzeżeń i punktów widzenia uniemożliwia ich ogarnięcie, co w konsekwencji prowadzi do coraz większego szumu informacyjnego. Wszechobecność informacji przy jednoczesnym braku ośrodków jej integracji prowadzi do fragmentaryzacji dyskusji polegającej na tym, że jednostki postrzegają świat przez witryny dostosowane intelektualnie i emocjonalnie tylko do ich własnych potrzeb, co eliminuje możliwość dyskusji z odrębnym punktem widzenia. Fragmentaryzacja dyskursu publicznego doprowadza w efekcie do skrajnej polaryzacji. Kiedy bowiem informacje i opinie są wspólne jedynie dla grup podobnie myślących ludzi, zaczynają oni wzmacniać je wzajemnie nie dopuszczając poglądów alternatywnych. Dyskurs publiczny coraz bardziej się radykalizuje, co może doprowadzić do zaniku społecznego dialogu. Globalny, elektroniczny raj zmienia się w kulturową pustynię, po której grasują hordy barbarzyńców uzbrojonych w niewidoczne gołym okiem komputery. Życie polityczne w Polsce jest spotęgowana karykaturą wyżej zaprezentowanego prawa społeczeństwa informacyjnego. Zwolennik GP nie czyta GW i na odwrót. Media służą do integracji swoich zwolenników, są narzędziem walki politycznej. W relacjach miedzy TV Trwam i TV Republiką – mimo zbieżności lub identyczności poglądów politycznych grup do których adresowany jest czy będzie ich przekaz – należałoby zastosować normalną procedurę informowania telewidzów o programach telewizyjnych: w TV Trwam o programach TV Republika i na odwrót. Tego typu zabieg by pomógł obu mediom.

Piotr Piętak