Nikt,   zdaje się, nie  zwrócił uwagi na rewolucyjną a raczej kontrrewolucyjną zmianę jaka wprowadził ostatnio dziennik „Rzeczpospolita” na swoim portalu internetowym, ograniczając dostęp do artykułów. Obecnie gdy klikamy na jakiś interesujący nas artykuł wyskakuje okienko z napisem : „Dostęp do serwisu jest limitowany /…/. Zarejestruj się aby uzyskać bezpłatny dostęp  do 25 artykułów miesięcznie”.

 

Następnie w okienku figuruje informacja, że jeżeli chcesz mieć nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów musisz zapłacić. Nie wiem skąd ten kretyński pomysł przyszedł do głowy nowemu red. naczelnemu. Prawdopodobnie skopiował go podobnych praktyk w USA lub innym zachodnim kraju. Ewentualnie dostał rozkaz od nowego właściciela „Rzeczpospolitej”, który doszedł do wniosku, że darmowe upowszechnianie towaru, który się jednocześnie sprzedaje jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i kapitalizmem panującym na wschód od Odry.

 

 

Jeżeli ktoś chciał ograniczyć wpływy konserwatywnego dziennikarstwa w medialnej strukturze III Rzeczpospolitej, to nowa metoda dostępu do treści propagowanych przez popularna „Rzepę” jest niewiarygodnie skuteczna. Jest pierwszym krokiem do marginalizacji konserwatywnego – a w gruncie rzeczy normalnego – dziennika czytanego głównie przez prawicowa anty-Tuskową część społeczeństwa. Dlaczego ta metoda jest idiotyczna i sprzeczna z ekonomią gospodarki elektronicznej w której głównym towarem jest informacja ? Dlatego, że tego typu operacje nie mogą w żadnym wypadku naruszać głęboko zakorzenionych przyzwyczajeń czytelników gazety.

 

 

Ograniczają -  z dnia na dzień, bez żadnej zapowiedzi czy też akcji informującej czytelników - dostęp do treści artykułów – redakcja popełnia ekonomiczne samobójstwo. Tym razem – w przeciwieństwie do pułkownika Przybyły – skuteczne. Nie chcę pouczać geniuszy z „Rzepy”, ale taką akcje przeprowadza się w następujący sposób : ogranicza się dostęp do artykułów specjalistycznych na zielonych lub żółtych stronicach i czeka przez kilka miesięcy na rezultat. Następnie na podstawie uzyskanych statystyk, podejmuje dalsze działania. Postępiono dokładnie odwrotnie : ograniczono dostęp do artykułów politycznych popularnych autorów „Rzepy” a znaczy to, że chce się ograniczyć wpływ ich analiz i systemu wartości na społeczeństwo III Rzeczpospolitej.

 

 

Innymi słowy ta niby typowo ekonomiczna procedura ma sens głęboko polityczny i rozpoczyna likwidację obecności w  „Rzepie” ulubionych autorów konserwatywnej opinii publicznej. Niby sprytne a głupie. Nikt bowiem przy zdrowych zmysłach nie stosuje metod amerykańskich panujących w tamtejszych mediach na rynku polskim. Moim zdaniem rozpoczyna się likwidacja „Rzepy” jako krytycznego wobec rządu ośrodka myśli polityczno-społecznej.

 

Piotr Piętak    redaktor portalu mediologia.pl  Zapraszam na Darmowy Kurs Linux